Kategoria: muzyka

„W krainie łagodności…” recital Cezarego Jurko i Agnieszki Zarębskiej – fotoreportaż

Inne kategorie: Muzyczne piątki u lekarzy Tagi: ,

„W krainie łagodności…” recital Cezarego Jurko – inauguracja cyklu „Muzyczne piątki u lekarzy”

Komisja Kultury Okręgowej Izby Lekarskiej w Lublinie zaprasza na inaugurujący cyklu „Muzyczne piątki u lekarzy” występ dr Cezarego Jurko – wokal, gitara. Recital „W krainie łagodności…” odbędzie się 3 lutego 2017 r. o godz. 18:00 w Klubie Lekarza, w siedzibie Lubelskiej Izby Lekarskiej, Lublin, ul. Chmielna 4.

Gościem specjalnym recitalu będzie Agnieszka Zarębska – wokal, flet poprzeczny.

Inne kategorie: Muzyczne piątki u lekarzy Tagi: ,

Nie operuję bez muzyki – z Cezarym Jurko, lubelskim kardiochirurgiem i lekarzem muzykującym, rozmawia Anna Augustowska

  • Czyli żadnego śpiewania przy goleniu, czy pod prysznicem?

– Śpiewanie przy goleniu kojarzy mi się bardziej z radosną beztroską, a nie mobilizacją przed trudnymi zadaniami. Rano skupiam się na tym, co czeka mnie w pracy, jakie operacje będę wykonywał, jakie niosą ze sobą trudności, następstwa dla pacjentów itd. Takie nucenie samemu sobie zdarza mi się oczywiście w chwilach relaksu np. w czasie spacerów po lesie, czy po górach.

  • Nie będzie chyba jednak przesadą, jak powiem, że idzie Pan przez życie ze śpiewem na ustach?

– Hm… dużo w tym prawdy, może jednak bardziej z gitarą i śpiewem? Bo jednak gitara była i jest pierwsza. Zacząłem już w szkole podstawowej. Podpatrywałem starszych kolegów, grających na gitarach i tak mnie to fascynowało, że postanowiłem kupić sobie instrument. O ile dobrze pamiętam, przeznaczyłem na to własne, uzbierane z kieszonkowego fundusze. Rodziców nie angażowałem w to przedsięwzięcie. Zresztą od razu dodam, że nie pochodzę z muzykalnej rodziny. Nikt w domu nie grał, ani nie śpiewał. Ta moja muzyczna, trwająca do dziś, pasja najwyraźniej powstała z potrzeby serca.

Wracając do gitary, radość z posiadania własnego instrumentu była wielka. Chwytów uczyłem się sam, bo nuty poznałem dopiero wiele lat później, kiedy moje córki Kasia i Małgosia zaczęły chodzić do szkoły muzycznej. Większość fraz i tematów muzycznych odtwarzam ze słuchu, ale podstawowa znajomość nut i harmonii bardzo się przydaje.

  • Dobrze to „samouctwo” Panu szło, bo wkrótce został Pan gitarzystą w zespole.

– W liceum – w Międzyrzecu Podlaskim, skąd pochodzę – założyliśmy z kolegami zespół muzyczny (dwie gitary, perkusja, klawisze). Dyrekcja bardzo popierała naszą pasję, dostaliśmy nawet małe pomieszczenie na swoją działalność, kupiono nam instrumenty. Mieliśmy więc miejsce na próby i ćwiczenia. Ten pokój okleiliśmy od podłogi po sufit plakatami filmowymi, które dostaliśmy od
kierownika lokalnego klubu kultury. W zamian naszymi występami urozmaicaliśmy wszystkie szkolne uroczystości i ważne wydarzenia. Oczywiście były także zabawy szkolne, w czasie których każdy z nas nie tylko grał, ale też śpiewał. Zwykle to były aranżacje modnych wtedy przebojów, np. Budki Suflera, Czerwonych Gitar, ale również zasłyszane popularne tematy bluesowe. Było też kilka własnych kompozycji. Zabawne wydaje mi się dzisiaj, że zespół działał bez nazwy. Dopiero na studniówce przedstawiliśmy się jako… Mały Deszcz.

  • Nie ciągnęło Pana do szkoły muzycznej? Skąd pomysł na studia medyczne?

– Nie miałem takich rozterek. Po pierwsze mama, która pracowała w szpitalu i zakładała od podstaw szpitalne laboratorium, zachęcała mnie do studiów lekarskich, a po drugie siostra cioteczna, która kilka lat wcześniej rozpoczęła studia opowiadała, jak to fajnie być studentem medycyny. Maturę zdałem w klasie biologiczno-chemicznej. Nie było więc przeszkód.

  • I tak medycyna wyparła muzykę?

– Ale tylko na chwilę! Na pierwszym roku znalazłem się w akademickiej reprezentacji lekkoatletycznej naszej uczelni – uprawiałem biegi na 100 i 200 metrów. Trzeba się też było dużo uczyć i wtedy rzeczywiście gitara zeszła na drugi, a nawet trzeci plan. Jednak już w wakacje po I roku, kiedy prowadziłem obóz dla młodzieży w Bieszczadach (i często grałem, i śpiewałem przy ognisku) spotkałem kolegów, też studentów lubelskiej AM, którzy namówili mnie na śpiewanie w chórze akademickim. To zmieniło moje życie – widzę to szczególnie teraz, z perspektywy minionych lat. Poznałem tam wspaniałych ludzi, z wieloma połączyła mnie szczera przyjaźń. A co najważniejsze, jedną z chórzystek była moja żona Jadwiga (lekarz anestezjolog). Do dziś wspólne śpiewanie i muzykowanie wciąż daje nam ogromną radość, scala i pogłębia nasze małżeństwo i naszą rodzinę. 

  • Wybrał pan chirurgię – to chyba zaborcza specjalizacja?

– Po studiach trafiłem do Kliniki Chirurgii Klatki Piersiowej i Serca w PSK 4. Były to trudne i biedne lata osiemdziesiąte. Stopniowo rozszerzałem swoje umiejętności w zakresie chirurgii ogólnej i torakochirurgii. Ja i dwóch kolegów: Janusz Jendrej i Andrzej Jabłonka wykonywaliśmy pierwsze w Polsce operacje wideotorakoskopii. Jesteśmy nawet autorami pierwszego polskiego atlasu takich zabiegów. Kiedy w 1998 roku z naszej kliniki wydzieliła się kardiochirurgia, trafiłem
do jej zespołu. To był pionierski okres, kiedy wiele operacji kardiochirurgicznych trzeba było wykonać po raz pierwszy w Lublinie. Szczególnie pamiętam pierwsze operacje tętniaków aorty w głębokiej hipotermii i pierwsze plastyki zastawek mitralnych. Dzisiaj jestem jednym z najstarszych stażem lubelskich kardiochirurgów – młodzież zrobiła specjalizacje i mamy bardzo dobry zespół.

  • Poza specjalizacją coś jeszcze was łączy…

– Oczywiście muzyka! Wszyscy na sali operacyjnej słuchamy muzyki. Zwykle dość spokojnej, ułatwiającej koncentrację, ale też – co najważniejsze – łagodzącej napięcie i stres. To może być muzyka klasyczna albo filmowa prezentowana w radiu. Ostatnio słuchamy radiostacji, która jest sprofilowana na tego typu utwory.

  • Czyli muzyka w pracy, ale też po pracy. I to dość intensywna?

– Jakiś czas temu z moją żoną i grupą dawnych chórzystów utworzyliśmy lekarski chór Continuum – cały czas działa w ramach LIL. Działamy też w duszpasterstwie służby zdrowia i jako schola dbaliśmy wielokrotnie o oprawę muzyczną różnych spotkań. Dużym przeżyciem było przygotowanie Drogi Krzyżowej na Wałach Jasnogórskich podczas Ogólnopolskiej Pielgrzymki Służby Zdrowia. Od lat uczestniczymy także w Ruchu Focolari, gdzie z przyjaciółmi z różnych stron Polski tworzymy grupę muzyczną o zmieniającym się ciągle składzie.

Jednak okazji do muzykowania jest więcej – są spotkania towarzyskie w naszym leśnym domu, gdzie wspólnie śpiewamy i gramy. Zdarzają się także spotkania formacyjne, kiedy w męskim gronie śpiewamy kolędy. I wreszcie rodzinne spotkania z córkami, zięciami a także już wnukami, kiedy razem gramy i śpiewamy. Moje starsze wnuczki uwielbiają piosenkę o dzięciole, który leczy chore drzewa i wystukują razem ze mną rytm, podskakując przy tym radośnie.

  • W lutym zainicjuje Pan „Muzyczne piątki u lekarzy”, które mają odbywać się cyklicznie w Klubie u Lekarzy.

– Przygotowaliśmy recital – 12 piosenek i ballad, które wybraliśmy wspólnie z młodą i bardzo uzdolnioną muzycznie lekarką Agnieszką Zarębską, która była związana ze studenckim teatrem muzycznym ITP. Obecnie śpiewa w Lublinie muzykę gospel. Agnieszka pracuje na Oddziale Chorób Zakaźnych Dziecięcych i rozpoczęła specjalizację z pediatrii.

Ponieważ dla mnie zawsze bardzo ważny jest tekst, przy wyborze repertuaru zwracaliśmy na to uwagę. Wybraliśmy więc piosenki m.in. Tadeusza Woźniaka i Andrzeja Poniedzielskiego, Wojciecha Jarocińskiego i Wacława Juszczyszyna, Seweryna Krajewskiego, Jerzego Wasowskiego i Jeremiego Przybory, Bułata Okudżawy, Magdaleny Czapińskiej i Janusza Strobla, Edwarda Stachury i Krzysztofa Myszkowskiego. Podczas naszego występu pokażę trochę własnych zdjęć, ponieważ moim hobby jest również fotografia krajobrazu. Nigdy nie występowałem na scenie jako solista, więc mam wielką tremę – ale też wiem, że nic tak jak muzyka (szczególnie wykonywana na żywo) nie łączy ludzi.

Tekst pochodzi z nr 01/2017 miesięcznika „Medicus”

Inne kategorie: Muzyczne piątki u lekarzy Tagi:

Muzyczne piątki u lekarzy

„Muzyczne piątki u lekarzy” to najnowsza inicjatywa Komisji Kultury LIL.

Okazuje się, że po spotkaniach lekarzy, którzy brali udział w piknikach w Jabłonnie, grono grających i śpiewających medyków jest naprawdę spore. Z tego powodu należy kontynuować naszą znajomość i rozwijać muzyczne pasje – mówił radiolog Maciej Szajner, gitarzysta z lekarskiego zespołu „Po Godzinach”.

Mają temu służyć organizowane co najmniej raz w miesiącu koncerty i recitale, których autorami będą muzykujący lekarze (instrumentaliści i wokaliści). Organizatorzy czekają na zgłoszenia chętnych zgodnie z formułą: od hip-hopu do muzyki klasycznej.

Nową tradycję zainicjuje koncert kardiochirurga Cezarego Jurko ze szpitala klinicznego przy ul. Jaczewskiego w Lublinie.

W piątek, 3 lutego 2017 roku o godz. 18, klub „U Lekarzy”, zapraszamy wszystkich chcących posłuchać recitalu piosenek i ballad w nastroju świątecznym, wykonywanych przy akompaniamencie gitary.

Następny muzyczny piątek – 10 marca 2017 roku – to recital radiologa Macieja Szajnera pt. „Nie tylko blues”.

Anna Augustowska

Tekst pochodzi z nr 12/2016 miesięcznika „Medicus”

Inne kategorie: Muzyczne piątki u lekarzy

Muzycznie zakręceni

Lubelski zespół „Po Godzinach”uczestniczył w październiku w Ogólno- polskim Festiwalu Lekarskich Zespołów Rockowo-Bluesowych „ESCULAP ROCK” w Olsztynie. Festiwal zorganizowała już po raz trzeci Warmińsko- Mazurska Izba Lekarska. – Sukces dwóch poprzednich spotkań utwierdza nas w przekonaniu, że istnieje potrzeba integracji środowiska w takiej formie, a wspólna zabawa przy rockowej muzyce pozwala zapomnieć o trudach codziennej pracy – podkreślali organizatorzy.

Lublinianie uczestniczyli w festiwalu po raz pierwszy.  Zespół powstał 10 lat temu z inicjatywy ortopedy Krzyśka Piecyka (git., voc.), do którego dołączyli osteopata Andrzej Maj (bas) i chirurg Jarek Melko (perk.). Nieco później skład uzupełnili torakochirurg Janusz Jendrej (inst. kl.) oraz radiolog Maciek Szajner (git., voc.), który rock-coverowy repertuar zabarwił bluesem – mówi Janusz Jendrej. Grupa po raz pierwszy wystąpiła na scenie z inspiracji pulmonologa Wojtka Remiszewskiego (voc.), kiedy uzupełnił skład zespołu w 2010 roku. Repertuar „Po Godzinach” jest oparty na utworach pochodzących z lat 60. i 70. i jak podkreśla Maciej Szajner, ta muzyka roztańczyła i rozbawiła olsztyńską publiczność, która bawiła się do białego rana.

Anna Augustowska 

tekst z pochodzi z nr 12/2016 miesięcznika „Medicus”

Koncerty kolęd Chóru „Continnum”

Zapraszamy na koncerty kolęd Chóru „Continnum”:
  • sobota 07.01.2017 godz 14.30 Nałęczów Pałac Małachowskich
  • niedziela 08.01.2017 po mszy o godz 16.30 , kościół pw Św.Rodziny Lublin ul.Jana Pawła II
  • sobota-niedziela 14-15 stycznia Międzynarodowy Festiwal Kolęd i Pastorałek w Będzinie
  • niedziela 29.01.2017 po mszy o godz 12.30 kościół pw św Piotra Apostoła w Lublinie ul.Królewska 9 (d.Jezuitów).
Inne kategorie: chór

Zapraszamy na występ chóru Continuum

chor_continuumNajbliższa okazja, żeby posłuchać śpiewu chóru Continuum będzie w czasie Mszy Świętej o godz. 18:00 dnia 18 grudnia 2016 r. w kościele pw. Piotra Apostoła w Lublinie, ul. Królewska 9.

Zapraszamy.

Inne kategorie: chór

Zapraszamy na występ Chóru Continuum

chor_continuumW niedzielę 25 września 2016 r. o godz. 18:00 w kościele pod wezwaniem św. Piotr Apostoła Chór Continuum będzie śpiewał podczas mszy świętej oraz po niej.

Zapraszamy

Lublin, ul. Królewska 9

Inne kategorie: chór

Zapraszamy na koncert Chóru Continuum

chor_continuum2 lipca 2016 r. (sobota) o godz. 14.30 w Pałacu Małachowskich w Nałęczowie odbędzie koncert Chóru Continuum. Wstęp wolny. Serdecznie zapraszamy.

Inne kategorie: chór

Muzyczne spotkania z mistrzem – fotoreportaż

Inne kategorie: Muzyczne spotkania z Mistrzem