Pewny Węgier…

Galeria Sztuki Nieprofesjonalnej „U Lekarzy” oraz Komisja Kultury Lubelskiej Izby Lekarskiej zapraszają w sobotę dnia 4 lutego 2006 r. o godzinie 12:00 na wernisaż wystawy fotografii pt.: „Pewny Węgier…” dr Dariusza Hankiewicza do Galerii Sztuki Nieprofesjonalnej „U Lekarzy” w siedzibie Lubelskiej Izby Lekarskiej Lublin, ul. Chmielna 4, „Klub Lekarza”

Wystawa czynna będzie w dniach 04.02.2006 – 17-03.2006 r. od poniedziałku do piątku, w godz. 10:00 – 19:00

Dariusz Hankiewicz

Urodzony 07-07-1957 w Radomiu. Radzynianin od 21 lat. Z wykształcenia lekarz specjalista otolaryngolog. Pełni funkcję dyrektora szpitala w Radzyniu Podlaskim. Z zamiłowania humanista, „człowiek renesansu”. Członek Okręgowej Rady Lekarskiej w Lublinie i Naczelnej Rady Lekarskiej obecnej kadencji, współzałożyciel Fundacji Ochrony Zespołu Pałacowo Parkowego Potockich w Radzyniu Podlaskim, współzałożyciel Radzyńskiego Klubu Fotograficznego „Klatka”, organizator plenerów malarskich i fotograficznych – krajowych i międzynarodowych, dziennikarz współpracujący czasopismami regionalnymi i krajowymi, ale tym razem przedstawia się Państwu, jako… fotografik amator.

Od kilku lat członek Związku Polskich Fotografów Przyrody. Ma na swoim koncie wystawy indywidualne i zbiorowe w kraju i za granicą. Fotografie do wydawnictw albumowych, kalendarzy, pocztówek i wydawnictw okolicznościowych. Współpracuje, jako dziennikarz fotografujący i piszący z prasą medyczną i nie tylko. Jak mówi o sobie fotografia daje mu wytchnienie od tempa życia, od codziennych problemów i trosk. Potrafi się w niej zatopić w każdej wolnej chwili.

Pytany od kiedy ta pasja, odpowiada:
…fotografuję od… zawsze… I przez cały ten czas próbuje zrobić tę jedną, jedyną najlepszą fotografię. Jest pewien, że jej jeszcze nie zrobił.

Tym razem pragnę zaprosić Państwa na Węgry. Będzie to podróż do serca Węgier czyli do Puszty. Chciałbym przybliżyć Wam to, co urzekło mnie w tym na pozór surowym stepie i jego obrzeżach. Fauna i flora. Szeleszczące i grające na wietrze trzciny i szemrząca leniwie Cisa. Zastygłe w bezruchu studzienne żurawie i bezgłośnie sunące stada pasących się owiec z ich pasterzami.

Ale są tu i stare ponad 100 letnie domy, które przycupnęły za szczerbatymi płotami. A na ich ścianach wygrzewająca się w słońcu papryka i kukurydza. Uśmiechnięte buzie dzieciaków wyglądających ciekawsko z podwórek.

Tak, to naprawdę trzeba zobaczyć. Ja byłem tam o różnych porach roku. I każda z nich powodowała to, że znane mi już miejsca nabierały zupełnie innego, nowego i ciekawego wymiaru. Spróbujcie się i Wy zagłębić w te miejsca, o których tylko nieliczni mogą powiedzieć „tu byłem”. I choć nie są to znane wszystkim kąpielowe baseny Hajduszoboszlo, ani ciepłe plaże Balatonu, to może po obejrzeniu tych kilku fotografii zdecydujecie się pojechać właśnie tam do Puszty.

A wtedy przejeżdżając przez jedną z leżących na obrzeżu Parku Narodowego Hortobagy wsi Egyek, może spotkacie drobną dziewczynę, o krótko ostrzyżonych włosach, której na imię Klari, i której dziadek przywędrował tu kiedyś w czasach Austrowegier, aż z nad Wisły. A która na pytanie czy ten wielki szary rogaty wół, to rasa węgierska odpowie Wam z uśmiechem: „o taak, to pewny Węgier!”

Kategoria: fotografia, wystawy Tagi: .