Bardzo daleko stąd w krainie wiecznego śniegu i lodu, który nigdy się nie topi, żyją pingwiny. Pingwiny mają eleganckie czarno-białe ubranka i są bardzo towarzyskie, pewnie dlatego w każdej pingwiniej wiosce jest ich bardzo dużo.
Pewnej cichej rozgwieżdżonej nocy w gnieździe osłoniętym przed widokiem drapieżników Pani Pingwinowa wysiadywała jedno jajko. Nagle zaczęła się niespokojnie wiercić.
-Posłuchaj kochanie, coś chrobocze w naszym jajku. To chyba ta chwila-powiedziała do męża.
I rzeczywiście skorupka zaczęła pękać i z jajka wychylił się mały dziobek a potem cała reszta małego pingwinka. Rodzice bardzo kochali swego jedynaka i dali mu na imię Pinguś. Pinguś rósł jak na drożdżach, a rodzice dwoili się i troili, żeby nakarmić pociechę.
Pinguś był zdrowym, ruchliwym i bardzo wesołym pingwinkiem. Większość czasu spędzał na zabawach z kolegami. Był prawdziwą pociechą rodziców.
Pewnego dnia Pinguś nie chciał bawić się z innymi pingwinkami, schował się za śnieżny wał i siedział tam zupełnie sam zatopiony w myślach. Początkowo Mama myślała, że to tylko chwilowy problem, który zaraz minie, ale po kilku dniach poważnie się zaniepokoiła.
-Coś złego dzieje się z naszym synkiem.-powiedziała do Taty-Musimy z nim porozmawiać. Może jest chory?
-Czy coś cię boli Pingusiu?-pytali Rodzice.
-Nie, nic mi nie jest-odpowiedział pingwinek, ale jego oczy były smutne.
-Może ktoś zrobił ci przykrość?-dopytywała Mama.
-Nie, naprawdę nic się nie stało.
-A jednak coś cię gnębi. Nam możesz powiedzieć wszystko. Zawsze ci pomożemy-Tata był prawdziwym wsparciem.
-Bo, bo Harry opowiadał mi…
-Harry? Pies, który mieszka z ludźmi w stacji badawczej niedaleko naszego domu?-upewnił się Tata.
-Tak, często rozmawiam z Harrym-powiedział Pinguś-i on opowiadał mi o tym dalekim kraju, w którym mieszka i o tym, że tam żyje ptak, który śpiewa najpiękniej na świecie, nazywa się słowik. Ja też chciałbym śpiewać tak jak słowik.-i Pinguś głęboko westchnął.
-Ależ kochany synku, pingwiny nie są stworzone do śpiewu, świetnie pływają, nurkują, łowią ryby, ale nikt nie słyszał, żeby pingwin śpiewał-tłumaczyła Mama.
-Ale ja o niczym innym nie marzę. Może ten słowik, który potrafi śpiewać najpiękniej na świecie nauczyłby mnie.
-To bardzo skomplikowany problem-powiedział Tata.
Pinguś siedział samotnie w swojej kryjówce za śnieżnym nasypem, a rodzice byli coraz bardziej zatroskani o swojego synka.
Pewnego dnia Tata wrócił do domu bardzo zaaferowany.
-Kochanie-powiedział do żony-zawołaj Pingusia, mam wam coś bardzo ważnego do powiedzenia.
A kiedy cała trójka w komplecie usiadła wygodnie, Tata zaczął opowiadać.
-Rozmawiałem z Harrym. Za kilka dni ludzie, z którymi mieszka i on też wylatują do swojego dalekiego kraju. Będą tam dwa tygodnie, żeby zobaczyć się ze swoimi rodzinami i uzupełnić zapasy, a potem wracają do nas. Harry powiedział, że jeżeli chcesz, Pingusiu, możesz z nimi polecieć i wrócić. Harry się tobą zaopiekuje, a w tym dalekim kraju mieszka przecież słowik. Może on spróbuje nauczyć cię śpiewu. Choć jak świat światem, żaden pingwin do tej pory nie śpiewał.
Pinguś aż podskoczył z radości i trzy razy okręcił się w kółko.
-Jasne, że lecę! -zawołał.-Czy to już?
-Nie Pingusiu, dopiero za kilka dni- Tata uśmiechnął się, ale Mama była zatroskana.
-To bardzo daleka podróż? Czy aby bezpieczna? Pinguś jest jeszcze całkiem małym Pingwinkiem.-Mama, jak to Mama była wyraźnie zaniepokojona.
Kiedy nadszedł dzień wyjazdu Rodzice odprowadzili Pingusia do samolotu, a Mamie zakręciły się w oczach łzy. Pinguś był tak przejęty podróżą i spotkaniem ze słowikiem ,że nawet tego nie zauważył.
Dwa tygodnie minęły szybko. Samolot z ludźmi, Harrym i Pingusiem na pokładzie lądował obok stacji badawczej. Rodzice już czekali na synka, a Mama niecierpliwie przestępowała z nogi na nogę. Wreszcie wysiedli. Pinguś puścił się pędem do Rodziców.
Powitanie było bardzo serdeczne, a Mamie znowu w oku zakręciła się łza.
-Dobrze, że jesteś synku- tuliła Pingusia.
– Żaden Pingwin z naszej wioski nie był tak daleko jak ty-powiedział Tata.-Dlatego wszystkie pingwiny zbiorą się na naszym placyku, żeby posłuchać jak opowiadasz o tym dalekim kraju. A czy udało ci się nauczyć śpiewać jak słowik?
– Słowik powiedział, że śpiewać jak słowik może tylko słowik, a ja mam inny dziobek i inne gardło i nie zaśpiewam jak on.
Mama obawiała się, że jej synek znowu będzie smutny, ale Pinguś podskakiwał radośnie.
Wieczorem, kiedy pingwiny zebrały się na placyku, Pinguś opowiedział im o dalekim kraju, w którym jest zupełnie inaczej niż u nich. Rosną zielone drzewa i kwiaty i tam właśnie mieszka słowik. A na koniec opowieści zaśpiewał tak pięknie, że wszystkie pingwiny zaniemówiły z zachwytu. Rozległy się gromkie brawa.
Kiedy pingwinia rodzina wracała do domu Tata powiedział :
-A jednak śpiewasz jak słowik.
-Nie, Tato, słowik śpiewa inaczej, ale nauczył mnie śpiewać i śpiewam jak pingwin.
-Pięknie śpiewasz, synku-dodała wzruszona Mama-warto spełniać marzenia.
